Od wieków ludzie czekali na ten wymarzony rok 2000. Stał się on marzeniem wszystkich zakochanych w sobie wróbelków czekających na ślub właśnie w tym dniu i tylko po to, aby jeden drugiemu się spuścił w noc poślubną, – bo owa rzecz zawieść przecie nie mogła, a jeśli nawet to na pewno nie z tabletką 2000 zwącej się „VIAGRA”.
W tym właśnie momencie skończył się, dla co poniektórych problem roku 2000. Rzeczywistość stała się rzeczywistością, sprawa nabrała obrotu. Jak to zwykle bywa fabryką produkującą burzę mózgów są media. Już w styczniu 1999 roku odpalono psychologiczną bombę zegarową, reakcja łańcuchowa rozpoczęta została w telewizji, a chwilę potem w radiu. Na zmianę wymieniali się poglądami, wciskali kit jak się da. Polsat ogłosił, że przeprowadzono pretesty w jednej z polskich firm i wypadły negatywnie, zaproszono chwilę potem jakiegoś kretyna, który chwilowo zamienił się w św. Jana i dopowiedział dalszą część apokalipsy. Treść ta głosiła, iż wszyscy ogółem powymieramy w skutek kataklizmu nuklearnego, a już w najlepszym wypadku, będziemy żyć jak szczury w kanałach bez światła, czystej wody i żywności. Ci, co nie mogli już tego słuchać wyłączali telewizor włączając Radio Zet, gdzie zasugerowano im, że najlepiej będzie jakby wyciągnęli wszystkie pieniądze z Banku, nie wychodzili z domów zgromadzili zapasy żywności. Byłoby jednak zbyt pięknie jak na koniec „kataklizmu”. W momencie, kiedy ludzie „zaznajomili” się perfekcyjnie z problemem roku 2000, medialna machina postanowiła zmienić nazwę na tzw. ”Pluskwę Milenijną”, zapytacie, po co? A po to, że nowa nazwa (i to, jaka obrzydliwa) to nowy problem, może nie nowy, ale zapewne gorszy. W międzyczasie ludność w Polsce jak i na całym świecie zaczęła robić przygotowania. Emeryci powyciągali cały swój szmal z banków, nakupili świeczek, zapałek i prezerwatyw. Nakupiono żarcia, chlania, masek gazowych itp. Polskie firmy zaczęły robić różnego rodzaju uzupełnienia do swoich systemów w większości rzeczywiście potrzebne, - ale nie zawsze, księgowe zaczęły przepisywać, co ważniejsze na papier. Wśród firm zajmujących się oprogramowaniem najgorzej wypadł chyba IBM, który jest autorem systemu AS400 kompletnie nie przygotowanego do roku 2000. Firma będąca szczęśliwym posiadaczem powyższego syfu z powyższym tytułem musiała dokupić odpowiednie uzupełnienie (sam byłem światkiem takiego wydarzenia) za kupę szmalu mówiąc w skrócie firma IBM – zadbała o swoich klientów. Dodatkowo na głupocie ludzkiej zarobiły apteki sprzedając proszki uspokajające i nasercowe. Za granicą odbyło się to w dużo gorszy sposób, np. we Francji pobudowano schrony przeciwatomowe, powychodzili z domów oraz odnotowano zawały serca, w Stanach Zjednoczonych wyprzedano wszystkie agregaty prądotwórcze. W naszym rodzimym kraju również odnotowano różnego rodzaju zboczenia jak paranoje lękowo-maniakalne czy też zawały serca.
Rok 2000 pieprznął parę dni temu, nie odnotowano większych problemów, życie się toczy normalnie, jednak w TV – gównie oraz w radiu cały czas podtrzymywana jest atmosfera nie pokoju. W Radiu Zet zasugerowano istnienie mutacji „Pluskwy Milenijnej” odróżnia się ona od swojego „oryginału” tym, iż pierdolnie w nocy z 29 lutego na 1 marca, a wraz z nią całe pojebane Radio Zet i jej podobne.
Syphilis
